Połaniec: Seks, dragi i strach
Dodał : MCK Data: 2008-12-20 13:01:13 (czytane: 3722)
Mieszkańcy jednego z połanieckich bloków bez skutku szukają pomocy. Policjanci karzą, ale niewiele z tych kar wynika.
Z regionu
- HARMONOGRAM WSPARCIA W KLUBIE ROZWOJU CYFROWEGO NA STYCZEŃ
- Ćwiczenia systemu alarmowania!
- Budowa przydomowych oczyszczalni ścieków
- Uroczyste otwarcie dwóch dróg gminnych po przebudowie
- Jasełka w Szkole Podstawowej w Sokolinie!
- Spotkanie opłatkowe pracowników Urzędu Gminy!
- Zakupiony asortyment z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej
- Nowa przyczepa na wyposażeniu Gminy Czarnocin!
- Nowy ciągnik w Gminie Czarnocin!
- WYKAZ zawierający lokal użytkowy stanowiący własność Gminy Czarnocin przeznaczony do oddania w najem w trybie bezprzetargowym na okres 1 roku
Aktualności
- HARMONOGRAM WSPARCIA W KLUBIE ROZWOJU CYFROWEGO NA STYCZEŃ
- Ćwiczenia systemu alarmowania!
- Budowa przydomowych oczyszczalni ścieków
- Uroczyste otwarcie dwóch dróg gminnych po przebudowie
- Jasełka w Szkole Podstawowej w Sokolinie!
- Spotkanie opłatkowe pracowników Urzędu Gminy!
- Zakupiony asortyment z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej
- Nowa przyczepa na wyposażeniu Gminy Czarnocin!
- Nowy ciągnik w Gminie Czarnocin!
- WYKAZ zawierający lokal użytkowy stanowiący własność Gminy Czarnocin przeznaczony do oddania w najem w trybie bezprzetargowym na okres 1 roku
Sport
- TURNIEJ O PUCHAR WÓJTA 2013
- Terminarz rozgrywek Ligi
- Rozgrywki o Puchar Wójta
- Mecz piłki nożnej o Puchar Wójta Gminy Czarnocin
- Kolejny sukces młodych sportowców z Kazimierzy Wielkiej.
- Wakacje na pływalni ''Wodny Raj'' w Kazimierzy.
- IV Kazimierski Rajd Samochodów Terenowych. (foto/video).
- Nocny Maraton Tenisa Stołowego.
- Z burmistrzem na przełaj. Ostre bieganie w Skalbmierzu
- Czarnocin mistrzem Powiatowej Ligi Futsalu
Kultura, rozrywka
- Spotkanie wielkanocne - relacja
- Gminny Dzień Kobiet - relacja
- Wyniki konkusu plastycznego 20 lat Państwowej Straży Pożarnej -jak nas widzą, tak nas malują
- Blondynki wolą mężczyzn. - zmiana terminu.
- Spotkanie z podróżnikami w ramach Przystanków Afryki Nowaka
- Seanse filmowe w Kazimierskim Ośrodku Kultury.
- VII Przegląd Twórczości Jacka Kaczmarskiego.
- Recytatorskie laury dla Klaudii
- Kazimierza: Dzień Kultury Żydowskiej w klubie Hades
- Kazimierza: Karnawałowa zabawa z superpromocją książki
Polityka
Spółdzielnia ciągle czeka, ale sama nie wie na co.
O tym co dzieje się w jednym z połanieckich bloków wie przynajmniej połowa miasta. A dzieje się już od ponad roku. Mieszkańcy boją się o zdrowie swoich dzieci i własne. Opowiedzieli nam takie historie, które mrożą krew w żyłach.

Do naszej redakcji przyszło kilkanaście osób. Wcześniej telefonicznie poprosili o spotkanie. Powodów konkretnie nie podali uznając, że powiedzą wszystko na miejscu. Kiedy weszli do naszej redakcji, było wiadomo, że mają wielki problem. - Tak dalej nie można, nie wiemy co mamy robić. O tym, co się w tym bloku dzieje wie spółdzielnia, wie policja, ale nikt nie ma na to recepty, a my zaczynamy się bać o własną skórę - mówią.
TAK SIĘ NIE DA ŻYĆ!
Problemem są częste, hałaśliwe imprezy w jednym z mieszkań ich bloku. Blok znajduje się przy ulicy Kołłątaja, niewiele ponad 300 metrów od siedziby Spółdzielni Mieszkaniowej w Połańcu. I nie chodzi tutaj mieszkańcom o głośną muzykę, choć i taka jest, lecz o krzyki w środku nocy, kopanie do drzwi czy wyzywanie i zastraszanie sąsiadów. - Podczas tych imprez jest wszystko, alkohol, seks i narkotyki - mówią.
Scenariusz jest najczęściej taki sam. - Jak są pieniądze, to my nie mamy życia, jak kasy zabraknie to jest kilka dni spokoju - opowiadają. Imprezy w mieszkaniu zdarzają się nawet 4 razy w tygodniu, czasem były i 2 razy dziennie, czyli przez całą noc do poranka, potem kilka godzin snu i powtórka.
Wszystko dzieje się od ponad roku w mieszkaniu młodego chłopaka. Zdaniem mieszkańców od momentu, w którym do jego mieszkania wprowadziła się pewna dziewczyna. - Kiedy mieszkał sam, imprezy też były, ale rzadko. Czasem to każdemu wolno zaszaleć, ale teraz jest dużo agresji. Od roku piszemy do prezesa, dzwonimy, prosimy, nic to nie daje - mówi jedna z mieszkanek. - Prezes mówił nam na początku, że on nie pozwoli z bloków zrobić melin, ale my tutaj mamy taką melinę już ponad rok, i jak tutaj mamy żyć? - rozkłada ręce inna.
TO NIE MIESZKANIE, TO MELINA
Kiedy zapytaliśmy o tę kwestię Henryka Brzozowskiego, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Połańcu, ten odparł, że póki co nie ma twardych argumentów przeciwko uciążliwym lokatorom. - Nie mogę nikogo ot tak wyrzucić - tłumaczy.
- Słyszymy to od roku. Najpierw były mocne słowa, że się spółdzielnia rozprawi z tym w mig, potem było tłumaczenie, że okres ochronny, mija kolejny rok i nic. Piszemy, prosimy, nikogo to nie obchodzi, kto by chciał mieszkać w takich warunkach.
Prezes nakazał nam jak najczęściej dzwonić na policję, ale policjanci nie dają rady - mówią rozgoryczeni mieszkańcy. Dodają, że często funkcjonariusze nie są wpuszczani do mieszkania, że na nich też lecą obelgi, że mandaty, które wystawiają nikogo z imprezowiczów nie ruszają.
Połanieccy policjanci znają sprawę jak własną kieszeń, jednak prawo nie daje im zbyt wielu możliwości. - Możemy karać, więc karzemy, nawet jeśli chcielibyśmy nałożyć dużo wyższy mandat, to nie możemy tego zrobić, bo sami naruszamy prawo. W przypadku zakłócania ciszy nocnej mandat wynosi maksymalnie 200 złotych - mówi w rozmowie z nami podkomisarz Wiesław Szymański, komendant komisariatu policji w Połańcu.
NIE MA RADY?!
- Mówiono nam, że jak nie będziemy się bać i będziemy dzwonić na policję i zgłaszać te ekscesy, to szybciej będzie można wnieść sprawę o eksmisję do sądu. Minął rok, a spółdzielnia czeka na dowody. Ma się stać tragedia? - mówi jeden z mężczyzn i opowiada, jak w owym mieszkaniu katowano psa, który potem był agresywny dla dzieci. - To straszne co wyprawiali z nim. Bili, głodzili, uczyli fruwać. Nie wie pan jak? Normalnie wyrzucali przez balkon na piętrze - mówi inny mężczyzna. Sprawą zajęli się policjanci. Inna historia opowiada o tym, jak właściciel mieszkania, będąc w alkoholowym amoku, miał krzyczeć, że będzie gwałcił dziewczynki.
- Boimy się o nasze dzieci, my dorośli jakoś sobie poradzimy, ale nie chcę nawet myśleć o spełnieniu tego typu słów - mówi jeden z mężczyzn. O tym co dzieje się w bloku wiedzą też mieszkańcy sąsiednich budynków. - Wszystko widać z okna. Czasami był nawet seks na balkonie, a bluzgi i wyzywanie to jest chleb powszedni. Kiedyś policja to miała pałkę i wiedziała jak jej użyć, a teraz to się sama boi i nie naraża, taka prawda - mówi mężczyzna z sąsiedniego bloku.
POLICJĘ WIDZĄ Z KILOMETRA
Policjanci, pomimo wielu zgłoszeń, nie wykryli podczas żadnej z wizyt w mieszkaniu narkotyków czy nieletnich osób, o których mówią mieszkańcy. - Przy każdej interwencji sprawdzamy lokatorów i na nic takiego nie natrafiliśmy - mówi komendant Szymański. - A jak mieli cokolwiek znaleźć, kiedy imprezowicze policjantów widzą z kilometra, zanim policja podjedzie, to z bloku wybiega kilkanaście osób, a w mieszkaniu jest czysto - mówią.
Kiedy rozmawialiśmy z prezesem Brzozowskim ten powiedział, że natychmiast weźmie się za tę sprawę. - Tak dłużej być nie może - stwierdził. Minęły prawie dwa miesiące. Sytuacja nie zmieniła się choćby odrobinę na korzyść mieszkańców. - Jeżeli ta sytuacja będzie trwać, sami wymierzymy sprawiedliwość - mówią.
Marcin Jarosz























