Staszów: Dramat w Vestio. 100 osób już zwolnionych
Dodał : MCK Data: 2008-12-20 12:23:58 (czytane: 2748)
Jedna z najważniejszych firm w Staszowie pozbywa się majątku i zwalnia pracowników.
Z regionu
- HARMONOGRAM WSPARCIA W KLUBIE ROZWOJU CYFROWEGO NA STYCZEŃ
- Ćwiczenia systemu alarmowania!
- Budowa przydomowych oczyszczalni ścieków
- Uroczyste otwarcie dwóch dróg gminnych po przebudowie
- Jasełka w Szkole Podstawowej w Sokolinie!
- Spotkanie opłatkowe pracowników Urzędu Gminy!
- Zakupiony asortyment z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej
- Nowa przyczepa na wyposażeniu Gminy Czarnocin!
- Nowy ciągnik w Gminie Czarnocin!
- WYKAZ zawierający lokal użytkowy stanowiący własność Gminy Czarnocin przeznaczony do oddania w najem w trybie bezprzetargowym na okres 1 roku
Aktualności
- HARMONOGRAM WSPARCIA W KLUBIE ROZWOJU CYFROWEGO NA STYCZEŃ
- Ćwiczenia systemu alarmowania!
- Budowa przydomowych oczyszczalni ścieków
- Uroczyste otwarcie dwóch dróg gminnych po przebudowie
- Jasełka w Szkole Podstawowej w Sokolinie!
- Spotkanie opłatkowe pracowników Urzędu Gminy!
- Zakupiony asortyment z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej
- Nowa przyczepa na wyposażeniu Gminy Czarnocin!
- Nowy ciągnik w Gminie Czarnocin!
- WYKAZ zawierający lokal użytkowy stanowiący własność Gminy Czarnocin przeznaczony do oddania w najem w trybie bezprzetargowym na okres 1 roku
Sport
- TURNIEJ O PUCHAR WÓJTA 2013
- Terminarz rozgrywek Ligi
- Rozgrywki o Puchar Wójta
- Mecz piłki nożnej o Puchar Wójta Gminy Czarnocin
- Kolejny sukces młodych sportowców z Kazimierzy Wielkiej.
- Wakacje na pływalni ''Wodny Raj'' w Kazimierzy.
- IV Kazimierski Rajd Samochodów Terenowych. (foto/video).
- Nocny Maraton Tenisa Stołowego.
- Z burmistrzem na przełaj. Ostre bieganie w Skalbmierzu
- Czarnocin mistrzem Powiatowej Ligi Futsalu
Kultura, rozrywka
- Spotkanie wielkanocne - relacja
- Gminny Dzień Kobiet - relacja
- Wyniki konkusu plastycznego 20 lat Państwowej Straży Pożarnej -jak nas widzą, tak nas malują
- Blondynki wolą mężczyzn. - zmiana terminu.
- Spotkanie z podróżnikami w ramach Przystanków Afryki Nowaka
- Seanse filmowe w Kazimierskim Ośrodku Kultury.
- VII Przegląd Twórczości Jacka Kaczmarskiego.
- Recytatorskie laury dla Klaudii
- Kazimierza: Dzień Kultury Żydowskiej w klubie Hades
- Kazimierza: Karnawałowa zabawa z superpromocją książki
Polityka
Ponad 100 osób już otrzymało wypowiedzenia umów o pracę.
Vestio, staszowska firma odzieżowa, zatrudniająca 400 osób, prawdopodobnie zostanie zlikwidowana. Jedna czwarta załogi już otrzymała wypowiedzenia, kolejne zwolnienia to kwestia dni. - To efekt kryzysu - tłumaczą władze spółki.

Staszowskie Vestio mogłoby być potentatem na rynku odzieżowym, bo możliwości produkcyjne firmy odzieżowej to 450 tysięcy sztuk garniturów rocznie. - Moglibyśmy zaspokoić potrzeby czterech spółek typu Vistula - mówi Stanisław Oszczypała, prezes zarządu Vestio. Mogliby, ale problem w tym, że nie ma komu ich sprzedać.
NIE MA KOMU SPRZEDAĆ
Główny, jeżeli nie jedyny, odbiorca produktów Vestio zrezygnował z usług staszowskiej firmy. Zarząd nie widząc realnych szans, wystawił zakład na sprzedaż, szykują się masowe zwolnienia. Już teraz ponad 100 osób otrzymało wypowiedzenia umów o pracę. Pozostali pracownicy łudzą się nadzieją na cud, ale wydaje się, że kolejne cięcia to tylko kwestia czasu. Jeżeli firma nie podpisze korzystnego kontraktu, zniknie z mapy gospodarczej w połowie przyszłego roku.
Na sprzedaż wystawiono wszystko, co jest w posiadaniu firmy, kompletne wyposażenie hali produkcyjnej oraz wszystkie nieruchomości. Wszystkiemu winien, zdaniem prezesa firmy, poważny kryzys na rynku. Skutkiem tego kryzysu jest brak jakichkolwiek kontraktów na sprzedaż wyrobów. - Musimy zakończyć działalność - mówi krótko Stanisław Oszczypała. I nie pozostawia najmniejszych złudzeń. Do tej pory ponad sto osób z czterystuosobowej załogi Vestio otrzymało wypowiedzenia umów o pracę. Kolejne są kwestią dni. Chcieliśmy porozmawiać na ten temat, jednak prezes spółki nie widział sensu jakiekolwiek rozmowy. - Jeżeli wymyśli pan coś nowego, to niech pan przyjdzie - odparł prezes na prośbę osobistej rozmowy.
LUDZIE? TEMAT OTWARTY
- A co z ludźmi, majątkiem firmy? - pytamy. - Jeżeli majątek uda się szybko sprzedać, wówczas zakład ogłosi likwidację, jeżeli nie, wówczas będzie to upadłość. Jeżeli chodzi o ludzi, to pytanie jest dla mnie otwarte. Ludzie są zatrudnieni tak długo, jak długo są potrzebni. Jeżeli nie są potrzebni, to przynoszą dodatkowe straty - mówi prezes Oszczypała.
Czy zatem w tym przypadku to pracownicy przyczynili się do tego, że zakład ma przestać istnieć? Okazuje się, że nie, choć prezes odsyła do stosowanych aktów prawnych, które uzasadniają zamknięcie zakładu i zwolnienie całej załogi, w tym przypadku 400 pracowników. Co gorsze nie ma dla nich alternatywy. Wszakże w Vestio byli wicewojewoda Piotr Żołądek oraz marszałek Adam Jarubas, jednak rozmowa była jedynie zapoznaniem się z sytuacją w firmie. - Zostali o wszystkim poinformowani, mam ich wizytówki i kropka - mówi Oszczypała. Dodaje, że sprawa trwa, jednak nie wie, czy przedstawiciele władz wojewódzkich mają podjąć jakiekolwiek kroki w tej kwestii.
NIE MA RATUNKU...
Pracownicy spółki nie są zbyt rozmowni. - A co możemy poradzić, jest źle, nie ma komu sprzedać i tyle. Kto się nami będzie przejmował - mówi jedna z pracownic zakładu.
Pogodzili się z plajtą zakładu? - Na pewno się nie pogodzili. Pomimo tych wypowiedzeń, cały czas załoga ma nadzieję na podpisanie kontraktów i na dalszą pracę - mówi Małgorzata Urban przewodnicząca zakładowej "Solidarności”. Dodaje, że kontrakt nie został zawarty, ponieważ główny odbiorca proponował 30 procentowe obniżenie cen sprzedaży.
- Przegraliśmy z konkurencją - mówi prezes Vestio. - Jest kryzys i odbiorcy szukają tańszej alternatywy. Tak samo jak w Polsce szyje się na Ukrainie czy w Białorusi, jednak tam cena siły roboczej jest zdecydowanie niższa. W tym tkwi nasz problem - przekonuje.
Czy władze firmy widzą jakąkolwiek szansę na uratowanie zakładu. - Nie wiem - mówi na początku prezes spółki. Po chwili dodaje, że wyjściem z sytuacji mogłoby być pozyskanie opłacalnych zleceń lub inwestor, który kupi zakład i znajdzie rynki zbytu. Wówczas firma mogła by dalej działać. - Trzeba, żeby taki człowiek, powiedzmy jak pan przyszedł, kupił, a tanio sprzedamy i kontynuował produkcję - mówi prezes Oszczypała.
Marcin Jarosz























