Strona startowa


Miło mi powitać Szanownych Państwa na oficjalnej stronie internetowej Gminy Czarnocin.

Serdecznie witam na oficjalnej stronie naszej malowniczej Gminy. Gmina Czarnocin to miejsce o niepowtarzalnym uroku, gdzie tradycje rolnicze łączą się z pięknem przyrody. Rozległe pola, zielone łąki i lasy tworzą krajobraz, który przyciąga zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających. Każdy, kto choć raz odwiedzi nasze okolice, doceni ich niezwykły urok i harmonię.
Zapraszam. Beata Buła Wójt Gminy Czarnocin

Kazimierza: Krajobraz po likwidacji

Dodał : MCK Data: 2007-03-13 18:44:19 (czytane: 1281)

Stradlice chcą przenieść dzieci do sąsiedniej gminy. - Znajdziemy pracę dla nauczycieli - deklaruje burmistrz.

Z regionu
Aktualności
Sport
Kultura, rozrywka
Polityka

Mija dwa tygodnie od podjęcia przez kazimierską Radę Miejską uchwały o likwidacji szkół. Pod nóż poszły podstawówki w Łękawie i Stradlicach. Klamka zapadła. Teraz gminne służby oświatowe czekają miesiące wytężonej pracy, tak by - zgodnie z procedurą - 31 sierpnia 2007 roku obie placówki mogły zostać fizycznie zlikwidowane.

Kazimierza_krajobraz_po_likwidacji_1.jpg
Sesja "likwidacyjna” miała burzliwy przebieg - w obronie szkół stanął także Krzysztof Dragan, sołtys Kazimierzy Małej. (A. Ligiecki)


STRADLICE ZA GRANICĘ

Wróćmy jeszcze do burzliwej sesji rady. Padło wtedy wiele pytań ważnych nie tylko dla społeczności wsi, które tracą szkoły. Także dla przyszłości kazimierskiej oświaty.
Pierwsza sprawa: co stanie się z dziećmi z likwidowanych podstawówek. O ile w przypadku Łękawy nie ma problemów - będą dowożone do leżącego "przez miedzę” Wielgusa, to Stradlice grożą... secesją.

Według projektu władz oświatowych, uczniowie ze Stradlic mają od 1 września uczęszczać do kazimierskiej "jedynki”. Ale rodzice rozważają inne rozwiązanie. Zamiast wozić dzieci osiem kilometrów do Kazimierzy, patrzą bliżej: na Dobiesławice, w sąsiedniej gminie Bejsce. Zdesperowani, zapowiadali podczas sesji, że jeżeli zostanie podjęta uchwała o likwidacji, poślą swoje dzieci właśnie tam.

- Prowadziliśmy wstępne rozmowy. Dobiesławice nie robią przeszkód, dla nas to bliżej i taniej. Poza tym, jak to - wójt innej gminy chce nasze dzieci, a burmistrz Kazimierzy nie chce? - pytał dramatycznym tonem Leszek Wilk.

- Wójt Bejsc chce, bo będzie miał dzieci dla swojej szkoły. To oczywiste, skoro za uczniem "idą” pieniądze. U nas sytuacja jest inna. Podjęliśmy decyzję o likwidacji głównie z powodów ekonomicznych - odparł burmistrz Adam Bodzioch, dodając: - I proszę nie liczyć, by w takiej sytuacji gmina płaciła za dowóz. Nie dołożymy ani złotówki.

Czy był to sesyjny straszak mieszkańców Stradlic, którzy chcieli wywrzeć presję na radnych podczas głosowania, czy rzeczywiście wybiorą dla swoich dzieci Dobiesławice, czas pokaże. Póki co, precedens wisi w powietrzu - nie zdarzyło się jeszcze na Ponidziu, by wszyscy uczniowie przenieśli się "za granicę”, do innej gminy.

PRACA DLA NAUCZYCIELI

Kolejny drażliwy temat to nauczyciele. Co stanie się z tymi, którzy po likwidacji szkół stracą zatrudnienie? Powszechnie wiadomo, że sytuacja na rynku pracy jest coraz trudniejsza. Dostrzegają ten problem także liderzy kazimierskich nauczycielskich związków zawodowych. Niezależnie od różnic, jakie dzielą obie organizacje, zarówno Halina Opilska, prezes Oddziału ZNP, jak i szef nauczycielskiej "Solidarności" Roman Litwiniuk stawiają twardo warunek: pedagodzy nie mogą zostać "na lodzie”!

- W 2007 roku jest duże, nawet bardzo duże prawdopodobieństwo, że tych nauczycieli uda nam się "zagospodarować”. Że znajdą nowe miejsca pracy - uspokajał burmistrz Bodzioch. - Bo za rok, dwa może być z tym różnie.

Dodajmy, chodzi o miejsca pracy dla części pedagogów z likwidowanych szkół. Nie dotyczy to osób, które posiadają uprawnienia emerytalne, ani zatrudnionych na czas określony.


Adam Ligiecki ligiecki@echodnia.eu

 źródło: Echo

 

Kalendarz

ue_stopka.jpg