Strona startowa


Miło mi powitać Szanownych Państwa na oficjalnej stronie internetowej Gminy Czarnocin.

Serdecznie witam na oficjalnej stronie naszej malowniczej Gminy. Gmina Czarnocin to miejsce o niepowtarzalnym uroku, gdzie tradycje rolnicze łączą się z pięknem przyrody. Rozległe pola, zielone łąki i lasy tworzą krajobraz, który przyciąga zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających. Każdy, kto choć raz odwiedzi nasze okolice, doceni ich niezwykły urok i harmonię.
Zapraszam. Beata Buła Wójt Gminy Czarnocin

Rodzinna saga w sądzie

Dodał : Paweł Wójcik Data: 2006-12-08 09:50:50 (czytane: 3979)

Dwaj mężczyźni, oskarżeni o udział w zabójstwie właściciela kantoru z Buska Zdroju stanęli teraz przed sądem w kolejnym procesie.

Z regionu
Aktualności
Sport
Kultura, rozrywka
Polityka

Tym razem zarzuca się im napad na... byłą żonę zastrzelonego biznesmena.

Historia jest skomplikowana. Najpierw był napad na ową żonę. Kobieta została zaatakowana 1 października 2004 roku. Napastnicy próbowali wyrwać jej torebkę, w której niosła około 100 tysięcy złotych. Według ustaleń prokuratury, grozili jej pistoletem i nożem. Napad się nie udał. Rok później, 3 listopada 2005 roku, były mąż tej samej kobiety, właściciel kantoru w Busku, został zastrzelony koło swojego domu. Skradziono mu pieniądze, około pół miliona złotych.

W ustaleniu przebiegu obu wydarzeń, które okazują się powiązane z sobą, śledczym pomogły zeznania skruszonego gangstera z Małopolski. Opierając się m.in. na jego słowach, o udział w zabójstwie biznesmena oskarżono trzech mężczyzn. A o zlecenie tegoż morderstwa - byłą żonę biznesmena. Proces w tej sprawie zaczął się miesiąc temu. Oskarżona kobieta tego nie dożyła. Zmarła na serce.

Tymczasem prokuratura przygotowała akt oskarżenia w sprawie napadu na nią. Przed sądem stanęło trzech mężczyzn. Dwaj z nich to ci sami, którzy rok później mieli rzekomo na... jej zlecenie zastrzelić jej byłego męża. Dla jednego zresztą, 26-latka, kobieta była ciotką.

Proces w sprawie napadu zaczął się w czwartek przed kieleckim Sądem Okręgowym. Dwaj oskarżeni przyznają się do winy. Zaprzeczają jedynie, że mieli przy sobie jakąkolwiek broń. Zresztą przeciwko nim są raczej mocne dowody. Otóż, jak sami to potwierdzają, czekając na ofiarę pili napoje. Gdy kobieta nadeszła, zostawili butelki i ruszyli do ataku. A na butelkach zostawili ślady DNA...

Trzeci z oskarżonych, właśnie ów członek rodziny, do winy się nie przyznaje. Według wyjaśnień jego dwóch kolegów, gdy oni napadali na kobietę, on czekał na nich w pobliżu w samochodzie.

/mow/
źródło: Echo

Kalendarz

ue_stopka.jpg