Busko: Rowerem dookoła świata
Dodał : MCK Data: 2007-11-17 09:48:45 (czytane: 2461)
Stefan Kowalczyk z Buska Zdroju robił w swoim życiu wiele niezwykłych rzeczy. Jego największą pasją jest sport. Przyjaciele mówią o nim 'złoty człowiek'.
Z regionu
- HARMONOGRAM WSPARCIA W KLUBIE ROZWOJU CYFROWEGO NA STYCZEŃ
- Ćwiczenia systemu alarmowania!
- Budowa przydomowych oczyszczalni ścieków
- Uroczyste otwarcie dwóch dróg gminnych po przebudowie
- Jasełka w Szkole Podstawowej w Sokolinie!
- Spotkanie opłatkowe pracowników Urzędu Gminy!
- Zakupiony asortyment z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej
- Nowa przyczepa na wyposażeniu Gminy Czarnocin!
- Nowy ciągnik w Gminie Czarnocin!
- WYKAZ zawierający lokal użytkowy stanowiący własność Gminy Czarnocin przeznaczony do oddania w najem w trybie bezprzetargowym na okres 1 roku
Aktualności
- HARMONOGRAM WSPARCIA W KLUBIE ROZWOJU CYFROWEGO NA STYCZEŃ
- Ćwiczenia systemu alarmowania!
- Budowa przydomowych oczyszczalni ścieków
- Uroczyste otwarcie dwóch dróg gminnych po przebudowie
- Jasełka w Szkole Podstawowej w Sokolinie!
- Spotkanie opłatkowe pracowników Urzędu Gminy!
- Zakupiony asortyment z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej
- Nowa przyczepa na wyposażeniu Gminy Czarnocin!
- Nowy ciągnik w Gminie Czarnocin!
- WYKAZ zawierający lokal użytkowy stanowiący własność Gminy Czarnocin przeznaczony do oddania w najem w trybie bezprzetargowym na okres 1 roku
Sport
- TURNIEJ O PUCHAR WÓJTA 2013
- Terminarz rozgrywek Ligi
- Rozgrywki o Puchar Wójta
- Mecz piłki nożnej o Puchar Wójta Gminy Czarnocin
- Kolejny sukces młodych sportowców z Kazimierzy Wielkiej.
- Wakacje na pływalni ''Wodny Raj'' w Kazimierzy.
- IV Kazimierski Rajd Samochodów Terenowych. (foto/video).
- Nocny Maraton Tenisa Stołowego.
- Z burmistrzem na przełaj. Ostre bieganie w Skalbmierzu
- Czarnocin mistrzem Powiatowej Ligi Futsalu
Kultura, rozrywka
- Spotkanie wielkanocne - relacja
- Gminny Dzień Kobiet - relacja
- Wyniki konkusu plastycznego 20 lat Państwowej Straży Pożarnej -jak nas widzą, tak nas malują
- Blondynki wolą mężczyzn. - zmiana terminu.
- Spotkanie z podróżnikami w ramach Przystanków Afryki Nowaka
- Seanse filmowe w Kazimierskim Ośrodku Kultury.
- VII Przegląd Twórczości Jacka Kaczmarskiego.
- Recytatorskie laury dla Klaudii
- Kazimierza: Dzień Kultury Żydowskiej w klubie Hades
- Kazimierza: Karnawałowa zabawa z superpromocją książki
Polityka
Przejechał na rowerze ćwierć miliona kilometrów. Czyli... sześć razy dookoła Ziemi. Przerzucił 40 tysięcy ton ciężarów. Zdobył dziesiątki medali i pucharów, oddał honorowo 35 litrów krwi. Nie zmieniło to jednak Stefana Kowalczyka - nadal pozostaje skromnym człowiekiem.

- Bo ja nie robię niczego dla rekordów. Żyję normalnie. Po prostu lubię to, co robię. I to jest najważniejsze - twierdzi z przekonaniem.
40 LAT KRĘCENIA
Pan Stefan przekroczył sześćdziesiątkę, lecz nadal zachowuje świetną formę fizyczną. To zasługa sportu, aktywnego trybu życia.
Na rowerze jeździ grubo ponad 40 lat. Kiedyś wyczynowo, dzisiaj dla przyjemności. Trenuje codziennie, bez względu na porę roku czy pogodę. Latem "kręci” 500 kilometrów miesięcznie, zimą - trochę mniej, około 300 kilometrów. W sumie, kiedy podliczył treningi i zawody, uzbierało się ponad 250 tysięcy.
Zdobył setki trofeów w różnych konkurencjach, na różnego rodzaju zawodach. 69 medali, 70 pucharów i statuetek, nie licząc dyplomów, znajduje się w gablocie i na półkach w jego domu, na przedmieściach Buska.
HURAGAN - TO JEST TO!
Swoją przygodę z kolarstwem Stefan Kowalczyk zaczynał w latach 60. ubiegłego wieku. Pochodzi z Wójczy koło Pacanowa. Jako młody chłopak zobaczył pierwszy prawdziwy wyścig. - Pamiętam doskonale. Kolorowy peleton mknął po szosie, bardzo mi się to podobało. Postanowiłem, że będę kolarzem - wspomina.
Z uśmiechem opowiada o swoim pierwszym wyścigu. Z Buska od Pacanowa i z powrotem. Finisz wyznaczono na ulicy Partyzantów, tam gdzie stoi dziś kryta pływalnia. Pamięta pechową kraksę, 500 metrów przed metą. Jechał na zwykłej "damce”, a mimo to zajął wysokie, trzecie miejsce.
Marzył o prawdziwym rowerze kolarskim. Choć w domu się nie przelewało, uprosił matkę, by kupiła mu wyścigowego "huragana”. Kosztował 2400 złotych. Wtedy to było dużo pieniędzy, dwie niezłe pensje.
Treningi rozpoczął w buskim klubie LZS - pod okiem Tadeusza Struzikiewicza. Jeździł też w barwach Motoru, startował w lokalnych wyścigach. A później wybrał się na Śląsk, by "odrobić” wojsko w kopalni. Przez trzy lata reprezentował klub LZS Czernica. Ścigał się ze znanymi kolarzami - z uczestnikami Wyścigu Pokoju, Stanisławem Gazdą i Marianem Piechaczkiem na czele.
WYŻEJ OD "CHLEWIKA”
Teraz Stefan Kowalczyk startuje w kategorii masters, w grupie IVB, powyżej 55 lat. Trenuje z przyjaciółmi. W Busku ze Stanisławem Walaskiem, Fryderykiem Bodziochem i Stanisławem Szymańskim, grupę pińczowską tworzą Ryszard Kazimierski, Henryk Woźniak, Bronisław Kucybała.
Zjeździł na rowerze prawie całą Polskę - od Wrocławia przez Nowy Sącz, Kazimierz Dolny po Bieszczady. Za największy sukces w karierze uważa zdobycie mistrzostwa kraju w przełajach w Legnicy, w 1975 roku. Podobnie wygraną w prestiżowym Wyścigu Dinozaurów, drużynowe mistrzostwo Polski w Kłobucku. Startował w Austrii, w 2003 roku, na mistrzostwach świata weteranów. Posiada honorowy tytuł Mistrza Sportu, jest sędzią kolarskim.
Pan Stefan bardzo ceni sobie zwycięstwo w plebiscycie na najpopularniejszego sportowca regionu Ponidzia. Było to w połowie lat 90., a w pobitym polu zostawił między innymi mistrza castingu Jacka Kuzę i plejadę piłkarzy, ze snajperem pińczowskiej Nidy Robertem Chlewickim na czele.
KREW, CIĘŻARY, MOTOCYKLE
Życie Stefana Kowalczyka kręci się wokół roweru, ale z powodzeniem uprawia i inne dyscypliny sportu. Dźwiga ciężary, zdobył nawet mistrzostwo okręgu. Nie miał sobie równych w bardzo kiedyś popularnym podnoszeniu odważnika, o wadze 17,5 oraz 14 kilogramów. Startował na festynach, pokazach plenerowych na Ponidziu. Był 18 razy mistrzem w tej dyscyplinie, a jego rekord może przyprawić o zawrót głowy: wycisnął ciężarek w górę 196 razy! W domu ma siłownię, gdzie codziennie ćwiczy ze sztangą. Trudno go też pokonać w mocowaniu "na rękę”.
Obok ciężarów pasjonowały go motocykle. Startował w rajdach, próbował swych sił w crossie. Jest także honorowym krwiodawcą.
- Od 1962 roku. Chciałem pomagać innym, a wiem, że moja krew może uratować życie wielu ludziom - podkreśla, dodając chwilę potem: - Wiem też, że w związku z tym nie udało mi się dojść do wielkich wyników w sporcie wyczynowym. Ale nie żałuję...
Oddał ponad 35 litrów krwi. Został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, posiada odznaki "Zasłużony dla Zdrowia Narodu”, "Za Zasługi dla Kielecczyzny”, Medal 30-lecia PCK, odznaki "Za Honorowe Krwiodawstwo”. Regularnie zbiera artykuły, wycinki prasowe dotyczące jego osoby. Znajdują się one w specjalnym albumie buskiego mistrza.
TO ZŁOTY CZŁOWIEK
Pan Stefan wie o rowerze wszystko. Ma w domu mały warsztat, takie "studio kolarskie”, do którego zaglądają znajomi, przyjaciele. Pomaga im w razie potrzeby.
- Często zamieniam samochód na rower. A kiedy mam jakiś problem, jadę prosto do pana Stefana - mówi Tycjan Kilar, buszczanin, dziennikarz. - Wiem, że mogę zawsze na niego liczyć. Pomoże usunąć usterkę, podpowie jak ustawić łańcuch, jakie przełożenie dopasować. Załatwi wszystko od ręki, z uśmiechem, zawsze gratis. To "złoty człowiek”.
Adam Ligiecki























