Strona startowa


Miło mi powitać Szanownych Państwa na oficjalnej stronie internetowej Gminy Czarnocin.

Serdecznie witam na oficjalnej stronie naszej malowniczej Gminy. Gmina Czarnocin to miejsce o niepowtarzalnym uroku, gdzie tradycje rolnicze łączą się z pięknem przyrody. Rozległe pola, zielone łąki i lasy tworzą krajobraz, który przyciąga zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających. Każdy, kto choć raz odwiedzi nasze okolice, doceni ich niezwykły urok i harmonię.
Zapraszam. Beata Buła Wójt Gminy Czarnocin

Włoszczowa: Leśnik pogryzł policjanta

Dodał : MCK Data: 2007-03-24 11:23:58 (czytane: 2383)

Strażnik leśny wieziony na badanie alkomatem wyskoczył z wozu, pogryzł policjanta wezwanego na pomoc i uciekł - opowiadają stróże prawa.

Z regionu
Aktualności
Sport
Kultura, rozrywka
Polityka

Teraz jest poszukiwany. Grozi mu do trzech lat więzienia, straci też pracę.


Strażnik leśny wieziony na badanie alkomatem wyskoczył z wozu swego przełożonego, pogryzł policjanta wezwanego na pomoc i uciekł - opowiadają stróże prawa.


Według policjantów, 45-letni strażnik leśny z Koniecpola, mający kilkanaście lat stażu, w czwartkowe przedpołudnie chwiał się na nogach i było od niego czuć alkohol. Ponieważ w takim stanie był na służbie, przełożeni zdecydowali, że należy przebadać go alkomatem.

- Komendant Straży Leśnej z Koniecpola wziął mężczyznę do swego auta i jechał z nim do komendy policji. Gdy na trasie w gminie Radków zwolnił, 45-latek zdołał wysiąść z samochodu. Groził, że ucieknie w las - opowiada Artur Szkot, oficer prasowy włoszczowskiej policji.

Komendant zadzwonił po policjantów, do pomocy w uspokojeniu mężczyzny poprosił też telefonicznie jego 19-letniego syna. Oficer dyżurny policji posłał patrol z Włoszczowy. Najszybciej na miejscu był 25-letni funkcjonariusz roznoszący akurat w okolicy wezwania.

- Strażnik, gdy przechodził obok volkswagena, którym podjechał jego syn, wskoczył do auta. Policjant w porę zareagował. Nie dał zamknąć drzwi, zabrał kluczyki. Wtedy mężczyzna go zaatakował. Bił, kopał, oberwał nogawkę spodni, a wreszcie ugryzł w dłoń - tłumaczy Artur Szkot i dodaje, że w tym czasie 19-latek zaczął szarpać się z komendantem straży.

Z pierwszych relacji wynika, że 45-latek wyrwał kluczyki z pogryzionej ręki policjanta, kopnął go w brzuch, a potem zdołał odpalić wóz. Chciał zabrać z sobą syna, tego jednak policjant schwytał już i rozłożył na ziemi.

- Samochód ominął ich i odjechał. Chwilę później pojawił się patrol z Włoszczowy. Policjanci przeszukali okolicę, nie odnaleźli jednak 45-latka ani jego wozu. Wkoło nie brak leśnych dróżek, które strażnik z pewnością dobrze znał - przyznaje Artur Szkot.
19-latek został zatrzymany. Jego ojca do wczorajszego popołudnia nie udało się odnaleźć. Nie było go w domu - na Śląsku. Poszukiwanemu teraz przez policjantów grozić może do trzech lat więzienia. A to nie jedyny jego kłopot.

- Czeka go zwolnienie z pracy. Nie wolno pobłażać. Niedopuszczalne jest, żeby w lasach działo się coś podobnego. Pracuję od 20 lat i z czymś takim stykam się po raz pierwszy - komentował wczoraj Jan Skrzyniarz, nadleśniczy Nadleśnictwa Koniecpol.


/minos/

 źródło: Echo

Kalendarz

ue_stopka.jpg