Strona startowa


Miło mi powitać Szanownych Państwa na oficjalnej stronie internetowej Gminy Czarnocin.

Serdecznie witam na oficjalnej stronie naszej malowniczej Gminy. Gmina Czarnocin to miejsce o niepowtarzalnym uroku, gdzie tradycje rolnicze łączą się z pięknem przyrody. Rozległe pola, zielone łąki i lasy tworzą krajobraz, który przyciąga zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających. Każdy, kto choć raz odwiedzi nasze okolice, doceni ich niezwykły urok i harmonię.
Zapraszam. Beata Buła Wójt Gminy Czarnocin

Społecznik i maratończyk

Dodał : MCK Data: 2007-01-26 19:30:41 (czytane: 922)

Pińczowski przedsiębiorca ma nietuzinkowe pasje. Ale najbardziej zasłynął dzięki swojemu zamiłowaniu do biegów...

Z regionu
Aktualności
Sport
Kultura, rozrywka
Polityka

Mieczysława Pikulskiego znają doskonale wszyscy pińczowianie. Nie tylko dlatego, że jest właścicielem znakomicie prosperującej firmy. Przede wszystkim dzięki temu, że jest społecznikiem i ma pasje, którym oddaje się z ogromnym zaangażowaniem i efektami.

Mieczysław Pukulski w poprzednich kadencjach był radnym miejskim. Obecnie prowadzi firmę Eko-Inż. Ale swojej działalności nie ogranicza do bram przedsiębiorstwa.

Obeliski
Kilkanaście dni temu Mieczysław Pikulski podarował regionowi dwa ogromne bloki marmuru. Przeznaczone zostały one na obelisk. Jeden stanie w Niegosławicach - rodzinnej wiosce pisarza Adolfa Dygasińskiego, którego 105 rocznicę śmierci będzie w tym roku świętował powiat pińczowski. Władze powiatu i gminy Złota rozpoczęły już przygotowania do tych obchodów i ustanowiły rok 2007 "Rokiem Adolfa Dygasińskiego - piewcy Ponidzia”.

zdj__cie6.jpg 
Jeden z wielkich bloków marmuru podarowany przez prezesa Mieczysława Pikulskiego będzie obeliskiem poświeconym 105 rocznicy śmierci Adolfa Dygasińskiego. (I. Imosa)


Drugi z bloków marmurowych stanie w czerwcu na błoniach w pobliżu wsi Kopernia z okazji obchodów 750 rocznicy nadania praw miejskich Krakowowi. Prezenty są cenne, a ich ofiarodawca dumny i skromny.
- To nie tylko mój prezent, ale także mojego wspólnika Stanisława Misztala, który jest pasjonatem i kolekcjonerem minerałów - mówi prezes Pikulski.

Ikar
Pomnik Ikara - poświecony pamięci najwybitniejszych pilotów i twórców szkoły szybowcowej Polichno - Pińczów - także jest darem Mieczysława Pikulskiego. - Tak się złożyło że kilkanaście lat temu bardzo aktywnie zaangażowałem się w reaktywowanie Aeroklubu Pińczowskiego. W gronie kilku osób uznaliśmy, że tradycje lotnictwa lub raczej awiacji są w Pińczowie tak piękne, a warunki do uprawiania sportów lotniczych wręcz wymarzone, że postanowiliśmy reaktywować Aeroklub - mówi pan Mieczysław.

Futbol
- Sport masowy, młodzieżowy, a zwłaszcza piłka nożna zawsze mnie interesowały. W Pińczowie osiadłem w 1972 roku, ale wcześniej działałem w Stalowej Woli, gdzie byłem inspiratorem rozgrywek ligi międzyzakładowej. Tutaj także udało się zorganizować coś podobnego. Zresztą obserwowałem zawsze miejscową drużynę Nida Pińczów, która przeżywała wzloty i upadki. Żeby prawdziwy sport wyczynowy miał dobre zaplecze, konieczne jest propagowanie sportu wśród najmłodszych. I te przesłanki kierowały mną przy zakładaniu Parafialnego Klubu Sportowego Ponidzie. Chodziło o stworzenie ligi trampkarzy i młodzików oraz amatorów - aby potem móc oczekiwać lepszych wyników sportowych - mówi Mieczysław Pikulski.
Biegi...

- Zaczynaliśmy długodystansowe bieganie razem z moimi przyjaciółmi - Janem Mostkiem i Tadeuszem Zającem. Teraz biegamy już tylko z Tadziem Zajacem, bo Jan wybrał raczej mniej wyczerpujące dyscypliny. A my biegamy regularnie 3-4 razy w tygodniu i podejmujemy wyzwania o ważnej pozasportowej wymowie. Chodzi nam przy tym o hołdowanie pięknym tradycjom, dedykowanie naszego wysiłku wielkim wydarzeniom historycznym i propagowanie szlachetnego, zdrowego stylu życia. Mamy nadzieję, że zaszczepiliśmy tę pasję wielu młodych osobom - przede wszystkim dzieciom. Jest już przy naszym klubie parafialnym klub biegacza. To cieszy najbardziej, bo my jesteśmy już starą gwardią.

zdj__cie_4.jpg
30 marca 2004 roku Mieczysław Pikulski i Tadeusz Zając przybiegli z pola bitwy pod Grochowiskami. Przynieśli relikwie świętego Brata Alberta. W Pińczowie witał ich ksiądz kanonik Józef Zdradzisz.

... i wielkie biegi
Najbardziej znaczące wyczyny biegaczy-nestorów wspomina ksiądz kanonik Józef Zdradzisz, dziekan dekanatu pińczowskiego.
- Wyczyny sportowe i postawa panów Pikulskiego i Zająca są dla mnie, jako duchownego niesamowitym dokonaniem. Prawie trzy lata temu, w końcu marca 2004 roku obaj panowie przebiegli z pola Bitwy pod Grochowiskami do naszej Kaplicy Świętej Anny. Przynieśli ze sobą relikwie błogosławionego Brata Alberta Chmielowskiego, który był uczestnikiem tamtej bitwy. Oczekiwałem na nich wraz z tłumem parafian i przyznam, że z trudem opanowałem wzruszenie, kiedy pan Tadeusz Zając, zdyszany i wyczerpany wygłosił pamiętne słowa Brata Alberta: "Abyście byli dobrzy jak chleb”. Ojcowie Albertyni poprowadzili wówczas drogę krzyżowa i było to wielkie wydarzenie w naszej parafii. Nie pierwsze i nie jedyne jak się wkrótce okazało. Kilka miesięcy później obaj panowie podjęli jeszcze większe wyzwanie i pokonali trasę z Bazyliki Mniejszej w Wiślicy do kościoła Świętego Jana Ewangelisty i Apostoła w Pińczowie. Przynieśli przesłanie i symbole naszej wiary, a dokonali tego dla uczczenia Roku Kardynała Oleśnickiego. Nieśli krzyż z kolebki chrześcijaństwa, czyli z płyty orantów w podziemiach wiślickiej bazyliki. Teraz wspieram duchowo ich przygotowania do kolejnego wielkiego wyczynu, jaki zaplanowali na 27 marca bieżącego roku. Tego dnia przebiegną trasę z Opactwa Cystersów w Jędrzejowie do Pińczowa. Przyniosą relikwie błogosławionego Wincentego Kadłubka. Jędrzejowskie opactwo był blisko związane z parafią w Pińczowie, gdyż w jego granicach były w owych wiekach wsie Skowronno Dolne i Skowronno Górne. Nie wszystkim wiadomo, że Wincenty Kadłubek oprócz wielkich dokonań w roli kronikarza, był pierwszym w Polsce magistrem i to dzięki niemu we wszystkich kościołach pali się wieczna lampa przed najświętszym sakramentem - przypomina ksiądz Józef Zdradzisz. - Z Jędrzejowa nasi bohaterowie pobiegną przez Mogiłę, Imielno, Sobowice i Skowronno a do miasta wbiegną ulicą 3 Maja.

zdj__cie5.jpg
W kościele Świętego Jana Ewangelisty i Apostoła biegacze przekazali symbole naszej wiary na ręce biskupa ordynariusza Diecezji Kieleckiej Kazimierza Ryczana.


Kapliczka biegających
Kilka lat temu w trakcie treningów biegacze odkryli opuszczoną i zniszczoną kapliczkę w lesie koło Skrzypiowa. - Odnowili ją i nazwali "kapliczka biegających”. Teraz kilka razy w tygodniu biegną tam, aby się przez chwile pomodlić i wracają z powrotem do Pińczowa. Ja także odwiedzam to miejsce i kilka razy pozostawiłem im tam karteczkę "od siebie”. Ważne jest jeszcze i to, że wczoraj o świcie zauważyłem dwie biegnące osoby. To było małżeństwo, które także zaczęło uprawiać bieganie i w tym dostrzegam fenomen działań naszych maratończyków - mówi ksiądz kanonik Józef Zdradzisz.

Tysiące kilometrów
- Nie jestem żadnym wyczynowcem. Biegi długodystansowe uprawiam rekreacyjnie i dla zdrowia. Obliczyłem, że dotychczas przebiegłem około 20 tysięcy kilometrów, w tym trzykrotnie maraton warszawski. Uczestniczyłem także w półmaratonie zorganizowanym w węgierskim mieście Tata, które jest zaprzyjaźnione z Pińczowem - dodaje Mieczysław Pikulski.

Ludzie ze środowisk związanych ze sportem i szkolnictwem są pełni dla prezesa Parafialnego Klubu Sportowego Ponidzie Nida Pinczów. - Nigdy nie odmawia pomocy przy organizacji imprez dla dzieci. To dobry i szlachetny, a przy tym bezinteresowny człowiek - mówi jedna z pińczowskich nauczycielek.


Irena IMOSA imosa@echodnia.eu

 źródło: Echo

Kalendarz

ue_stopka.jpg